wtorek, 30 kwietnia 2013

Cheklist

Obojętne jest czy będziesz nianią pracującą dorywczo czy też zwiążesz się z jedną rodziną na kilka lat. Taka lista kontrolna przyda się każdej z nas.

Każda z nas może, razem z dzieckiem, znaleźć się w sytuacji kryzysowej. Trzeba wtedy stanąć na wysokości zadania i nie ma czasu na paniczne bieganie, szukanie informacji.

Stwórz razem z rodzicami listę kontrolną, co zrobić, kogo informować w pierwszej kolejności i jakie dane są niezbędne.

To moja propozycja: 

  • numer alarmowy 112 umieść w swoim telefonie - ten numer połączy cię z dyspozytorem, który oczekuje od ciebie podstawowych informacji. On także decyduje kogo ze służb niosących pomoc poinformuje. Twoja rozmowa zostanie przekierowana we właściwe miejsce. 
  • Musisz znać nazwisko dzieci, pełne imiona i daty urodzenia oraz dokładny adres zamieszkania łącznie z drogą dojazdową, gdy jest skomplikowana
  • Musisz wiedzieć ile czasu mają rodzice na powrót do domu, to jest bardzo ważna informacja dla ciebie i ewentualnie dla lekarza
  • Powinnaś znać pełne imiona rodziców i numery telefon komórkowy 
  • Powinnaś wiedzieć czy dziecko jest uczulone na przykład na lek przeciwbólowy / to jest trudna sprawa - tak naprawdę lekarz może podać w twojej obecności środek farmakologiczny tylko w sytuacji ratującej życie /
  • Rodzice powinni wskazać zaufanych sąsiadów do których możesz zwrócić się o pomoc

  • Gdy zaistnieje sytuacja kryzysowa a zdrowie dziecka jest zagrożone powinnaś podjąć decyzje co do kolejności postępowania / powinno to być ustalone z rodzicami /. Bezpieczna dla dziecka jest następująca:
    1. Telefon pod numer 112 - po wezwaniu pomocy uzyskasz informacje jaki jest czas oczekiwania na karetkę pogotowia
    2. telefon do rodziców - poinformuj ich o wszystkim co ci wiadomo
    3. kontakt z zaprzyjaźnionymi sąsiadami .
    Gdy zaistnieje sytuacja kryzysowa a wasze bezpieczeństwo jest zagrożone powinnaś natychmiast dzwonić pod numer 112 i postępować zgodnie z instrukcjami. Na telefon do rodziców przyjdzie czas.

    Możliwe, iż osoby czytające przerażą się, na przykład odpowiedzialności lub będą sceptycznie się uśmiechać. 

    Przezorny zawsze ubezpieczony. Nikomu nie życzę aby ten tekst był sprawdzany w realu...
    Warto być przygotowanym!




    niedziela, 28 kwietnia 2013

    Przerost formy nad treścią? Guwernantka, guwerner

    Dawno, dawno temu żyła sobie piękna, mądra a wykształcona dziewczyna. Jej pochodzenie stawiało ją wśród wojewodów ale finanse wśród pariasów. Dziewczyna postanowiła więc zatrudnić się jako guwernantka... Przykładów literackich mamy sporo, nie czas na rzucanie perełek / chociaż bardzo lubię zajrzeć co słychać u Agnes Grey /...

    Guwerner lub guwernantka wg Wikipedii to zawód zaliczony do zawodów historycznych. Teraz wraca do nomenklatury /nazewnictwa/ zawodów oraz do kierunków nauczania.

    Czytamy więc o guwernantce z dyplomem, o nowej specjalizacji na polskich uczelniach / Poznań, Warszawa, Wrocław czy Kraków/. W mediach już ponad trzy lata ukazują się newsy o zarobkach tej grupy zawodowej. Sumy są interesujące i krzepiące. Na pewno guwerner zarobi na studia - średni  koszt to ponad 2 tysiące za semestr.

    Stop, stop! - jak zarobi na studia? - musi być przecież specjalistą, musi już znać co najmniej dwa języki obce, korzystać z prawa jazdy, być pedagogiem z wiedzą psychologiczną a najważniejsze to znać się na zasadach savoir-vivre aby zarabiać te kwoty! Bez studiów nie da rady!

    W podobnych sytuacjach przypomina mi się komentarz mojej śp. sąsiadki, pani Jadwigi. Ten wieloletni pedagog / chlubiła się tym, że przepracowała ponad 40 lat w jednej szkole!/ oceniając pracę początkujących  adeptów nauczycielstwa - "...jeden nauczyciel po liceum pedagogicznym zastąpi pięciu nauczycieli z tytułami magistra."

    Czy otwieranie nowego kierunku studiów otworzy szanse na otwieranie się furtki do ciekawej i intratnej pracy? To czas pokaże!

    Na pewno nie wystarcza dzisiaj głoszenie banału kocham dzieci więc pracuje jako guwernantka, nie potrzeba studiów aby zacząć od stwierdzenia / i wyznawanej wartości / - SZANUJĘ DZIECI i chcę z nimi pracować!

    Co do szacunku - gdy czytam na stronie firmy zatrudniającej guwernantki jako " zaufanego przewodnika młodego człowieka" tekst "żywcem" skopiowany z Wikipedii, bez informacji o źródle to sobie myślę - przed kopiującym guwernerem uchowaj mnie Boże...

    sobota, 27 kwietnia 2013

    Po za planem

    Po za planem, po za wymądrzaniem się, po za jojczeniem. Dla uśmiechu.

    Orzeł może

    Od 2 maja do 4 czerwca w kampanii społecznej radiowej Trójki i ''Gazety''rozprawimy się ze stereotypem Polaka pesymisty i ponuraka.

    W czwartek w ''Dużym Formacie'': Gdzie tu jest patriota. Jak widzę, że jakiś urzędnik wyciął mi w parku 300 drzew, to ja chcę tego parku razem z sąsiadami bronić jak ojczyzny - reportaż Grzegorza Szymanika.
    Za tydzień: W ''Magazynie Świątecznym'': Prof. Wiesław Łukaszewski: jak przekuć polskość na dobrą energię.
    W ''Wysokich Obcasach'': Polak mały o patriotyzmie. Mówi się, że Polacy marudzą, ale my, młode pokolenie, już nie. My jesteśmy inni. Mamy tylko jedno życie, nie ma co tracić ani chwili na smutek - reportaż Moniki Redzisz.

    Napisz do nas: listydogazety@gazeta.pl. Co łączy Polaków? Z czego jesteście dumni? Jak być patriotą?

    Więcej o kampanii dowiesz się, słuchając Trójki i czytając ''Gazetę''. Akcja pod patronatem prezydenta RP
    Jedno zdanie pana Englerta - o koleżeństwie! To treść nocnej rozmowy z ważną osobą dla mnie.

    czwartek, 25 kwietnia 2013

    Naprawdę chcecie zatrudnić nianię?

    Naprawdę chcecie?

    Nie macie babci, ukochanej teściowej? kuzynki, która jest na rencie lub bezrobociu?  dalekiej krewnej, która zamierza studiować i chętnie zajmie się waszymi pociechami?

    A może jesteście zaprzyjaźnieni z inna rodziną, gdzie mama wychowuje dziecko w wieku Waszego maleństwa i chętnie nawiąże współpracę.

    Wiem, wiem: kredyt na mieszkanie wzięty i bank nie poczeka aż odchowamy nasze dzieci. Żona nie tylko musi ale CHCE wrócić do pracy.

    A godziny Waszej pracy i godziny urzędowania przedszkola czy szkolnej świetlicy to są osie czasu, które nie zawsze są równoległe a pani przedszkolanka krzywo patrzy gdy kolejny raz spóźniacie się rano lub po południu.

    Scenariuszy dla młodych rodziców jest nieskończona ilość. Właściwie, co rodzina to kolejny węzeł do rozwiązania: potrzebna jest nam niania!

    I co teraz, casting? rekrutacja? a może szukać wśród znajomych lub w internecie! Włos się jeży na głowie!

    Bez dyskusji i narady rodzinnej nie da rady!

    Pomyślcie proszę, kogo wpuścicie do swojej prywatności? kto będzie przez większą część doby zastępował Was wobec dzieci? ile możecie wydzielić ze swojego rodzinnego budżetu?  - pytań wiele a odpowiedzi nie zawsze są łatwe.

    Moi mili - zatrudnienie niani to poważna sprawa. Pomogę chociaż trochę ten proces uporządkować. CDN


    wtorek, 23 kwietnia 2013

    Zanim rozpoczniesz pracować jako niania

    Może to odczytacie jako banały, frazesy lub wręcz bzdury. Trudno. Doświadczenie i znajomość życia podpowiadają mi pytania, na które przyszła niania powinna sobie odpowiedzieć, zanim podejmie decyzję - zostanę nianią, będę zarabiać "nianiowaniem"!


    • czy jestem osobą otwartą na świat i ludzi?
    • czy mam świadomość, że dziecko to człowiek i tak jak każdej żywej istocie, należy mu się szacunek?
    • czy mam w sobie siłę, aby rozwijać się w swojej pracy zawodowej?
    • czy mam pokorę, aby zrozumieć oczekiwania moich przyszłych pracodawców?

    • jak dużo mogę z siebie dać a ile siebie chcę zostawić - tylko dla mnie?
    • jak zapanuję nad emocjami, gdy będę miała zły dzień?
    • jak zachowam się, gdy będę wiedziała, że dziecku dzieje się krzywda?
    • jak upomnę się o swoje prawa?

    • dlaczego mam przychodzić do pracy wcześniej a nie liczyć godzin do powrotu rodziców?
    • dlaczego mam być odporna na smród kupy i wymiocin?
    • dlaczego nie powinnam przy dziecku zjadać ulubionych batoników?
    • dlaczego będę zadowolona ze swojej pracy?
    a ostatnie pytanie często powinno być pierwszym: czy moje zarobki będą mnie satysfakcjonowały?

    Te pytanie i wiele innych powinny zadać sobie osoby, które chcą zawodowo, profesjonalnie pracować jako opiekunki. 
    Czy polskie prawo rzeczywiście daje im szansę na oficjalną pracę, czy chcemy czy musimy pracować na czarno?


    niedziela, 21 kwietnia 2013

    Recenzji nie będzie?

    Było już wszystko zapięte na ostatni guzik!

    Książka przeczytana, notatki zrobione. Wiem dużo o autorkach. Moje przemyślane słowa czekają na publikacje... tylko ostatni rzut oka na znane mi portale - sprawdzę jeszcze co piszą inni o tej metodzie...

    I... bum!

    Recenzja będzie ale innym razem. Zajrzałam na portal /cytowany wcześniej / i w części "o nas" przeczytałam iż, "promują racjonalne rodzicielstwo" / tamże /.

    No tak, oczywiście promują racjonalne rodzicielstwo. A to racjonalne rodzicielstwo to zdrowe podejście do wychowania dzieci. Doczytałam jeszcze, że odrzucają idee poświęcania się dla dziecka, gdy w głowie zbudziła się wątpliwość: czy wiem co to jest racjonalne rodzicielstwo?

    Zaraz, zaraz, niech pomyślę...

    Racjonalny - taki sobie przymiotnik, synonim słów: sensowny, rozsądny. Od razu przypomniałam sobie sentencje Horacego: Sapere aude. "Miej odwagę posługiwać się własnym rozumem"
    Zaczęłam szukać / wiadomo gdzie / definicji, określenia wśród teorii wychowania i tak naprawdę, gdzie nie "kliknęłam", tam znajdywałam cytaty z powyższego portalu. Dziwna sprawa. To jedyni / w internecie / specjaliści od racjonalnego rodzicielstwa.Dobrze, że chociaż wiem co to jest rodzicielstwo - to bycie rodzicem. Dalej postanowiłam się nie zagłębiać, czy rodzic musi być rodzony, czy rodzic to na pewno tylko mama i tata - to są tematy na późniejsze rozważania.
    Lubię wiedzieć, kto pisze i dlaczego - w redakcji same mamy, eksperci to raczej ekspertki. Czepiam się? no może trochę. Trudna dla mnie jest do ogarnięcia mapa strony, trzeba przebić się przez wiele stron. ale to może mój problem.
    Teraz mam zadanie - dowiedzieć się co to jest "racjonalne rodzicielstwo", jestem na tropie...

    Wersja niestabilna

    Niedawno dowiedziałam się, że istnieją cykle życia programów komputerowych.

    Ok. uznaje, więc dotychczasowe teksty bloga jako wersje niestabilną.

    A teraz będzie to wersja alfa.

    Doświadczenia w minionej pracy wychowawczej /przedszkole, nauczanie początkowe i praca z dziećmi w placówkach pozaszkolnych / oraz "nianiowanie" skłaniają mnie do licznych refleksji. Zacytuję tutaj Starego Doktora:

    "Szacunku dla bieżącej godziny, dla dnia dzisiejszego. Jak będzie umiało jutro, gdy nie dajemy żyć dziś świadomym, odpowiedzialnym życiem? Nie deptać, nie poniewierać, nie oddawać w niewolę jutra, nie gasić, nie śpieszyć, nie pędzić."
    Janusz Korczak - Prawo dziecka do szacunku. W: Wołoszyn S.: Korczak, Warszawa1978 s.166. 


                                           Guwernantka ze swoim wychowankiem wg obrazu Jeana Chardina

                                                               
                                         Niania czytająca dziecku  (wg obrazu Mary Cassatt)


    Plan jest taki: rozmyślania, recenzje, porady dla niań i dla rodziców, narzędzia pracy z dzieckiem, nowinki a także wspomnienia i rozważania o historii wychowania. Niestety nie obędzie się bez dywagacji czy dygresji. To wszystko na blogu. I jeszcze więcej!

    Gdy czytelnik/czka zechce skomentować lub / o nieba!/ wywołać dyskusje będę Ukontentowana!

    Zapraszam więc: 

    • we wtorki na "Niezbędnik dla Niań"
    • w czwartki porady dla rodziców 
    • w sobotnie noce na recenzje



    niedziela, 7 kwietnia 2013

    Bobas Cyprian


    Metoda Baby Led Weaning uznawana wśród wielu młodych rodziców za nowinkę lub za jedyną alternatywę karmienia niemowląt po szóstym miesiącu życia, jest znana od... dawna i jeszcze trochę.

    Chwała autorkom książek o metodzie BLW: Gill Rapley i Tracey Murkett, że przypomniały rodzicom co jest najważniejsze - dzieci uczą się naśladując dorosłych i bawiąc się. Dla mnie to motto pracy z dzieckiem. Oczywiście pisząc o pracy mam na myśli nianie.


    Sama mam koszmarne wspomnienia ze swego dzieciństwa, gdy byłam zmuszana do zjadania potraw, które / przepraszam Mamo!/ budziły moje obrzydzenie. Ale pamiętam smaki, które poznawałam, gdy Babcia zapraszała rodzinę na obiady i my, bobasy, byliśmy sadzani przez Nią do stołu i dostawałyśmy potrawy takie jak wszyscy goście! Pamiętam też swoje wizyty u koleżanki z przedszkola, której liczna rodzina siadała przy stole, także niemowlak, dostawali ziemniaki z maślanką i sadzonym jajkiem. Niemowlak, siedząc na kolanach ojca, pakował sobie do ust kawałki jajka, tak sprawnie, że nie starczało dania dla taty! 


    Podczas swojej pracy, najczęściej otrzymywałam wytyczne od mam co do metod karmienia pociech. Królowały papki ze słoiczków, dzisiaj mogę się przyznać - żadnej z nich nie spróbowałam. Brr... 

    Mogłam także gotować potrawy, najczęściej takie jakie jadano w konkretnej rodzinie. 

    Dzieci, którymi się opiekowałam od niemowlęcia miały możliwość poznawania różnorodnych smaków i to bardzo samodzielnie. Starałam się negocjować z rodzicami "swoje" metody karmienia, pomagała mi wiedza zdobyta w przedszkolu. Tak, tak, było w Poznaniu przedszkole / lata siedemdziesiąte /, gdzie dzieci mogły jadać palcami, gdzie nie wmuszano jedzenia a dzieci zajadały się surówkami i piły wodę zamiast "kompocików" z ogromną ilością cukru.


    I oto dowiaduje się, że przywędrowała do nas metoda Baby Led Weaning, iże to jest genialne, że dziecko może wybierać i, że... aż można się zachłysnąć tymi odkryciami.


    Cieszę się, że jest zainteresowanie tą zdrową i racjonalną metodą. Dla osób zajmujących się opieką nad dziećmi jest to wsparcie w ich pracy. Można odrzucić reżim "słoiczków". Można zrezygnować ze słodzonych napoi. I co ważne dla obu stron - jedzenie staje się prawdziwą przyjemnością. Gdyby jeszcze można zmienić zwyczaje jedzeniowe w rodzinie, aby posiłki były spożywane wspólnie. Całą rodziną.


    Drogie koleżanki, miłe nianie - wybierajcie z metody BLW to co jest dobre:

    1. Szanujemy wybory dziecka - przecież to jest szacunek dla drugiego człowieka.
    2. Nie ganimy i nie chwalimy - jedzenie nie jest najważniejszą czynnością małego człowieka. Je dla siebie a nie dla rodziców...
    3. Dziecko samo wkłada sobie pokarm do ust, nie wypychamy łyżeczki jak narzędzia tortur. Ale! jedzenie odbywa się w sposób bezpieczny - dziecko siedzi, nie biega z jedzeniem w ręku - wtedy może dojść do sytuacji niebezpiecznej.
    4. Bawimy się - goniąc paluszkami groszek, zgniatając paski marchewki, itp... same spróbujcie tak jeść z dzieckiem. Zobaczycie jaka to frajda.

    Zapraszam na polską stronę o metodzie BLW  a w szczególności do obejrzenia filmu o Cyprianie.


    I proszę, czytajcie, czytajcie...

    Pozdrawiam