niedziela, 7 kwietnia 2013

Bobas Cyprian


Metoda Baby Led Weaning uznawana wśród wielu młodych rodziców za nowinkę lub za jedyną alternatywę karmienia niemowląt po szóstym miesiącu życia, jest znana od... dawna i jeszcze trochę.

Chwała autorkom książek o metodzie BLW: Gill Rapley i Tracey Murkett, że przypomniały rodzicom co jest najważniejsze - dzieci uczą się naśladując dorosłych i bawiąc się. Dla mnie to motto pracy z dzieckiem. Oczywiście pisząc o pracy mam na myśli nianie.


Sama mam koszmarne wspomnienia ze swego dzieciństwa, gdy byłam zmuszana do zjadania potraw, które / przepraszam Mamo!/ budziły moje obrzydzenie. Ale pamiętam smaki, które poznawałam, gdy Babcia zapraszała rodzinę na obiady i my, bobasy, byliśmy sadzani przez Nią do stołu i dostawałyśmy potrawy takie jak wszyscy goście! Pamiętam też swoje wizyty u koleżanki z przedszkola, której liczna rodzina siadała przy stole, także niemowlak, dostawali ziemniaki z maślanką i sadzonym jajkiem. Niemowlak, siedząc na kolanach ojca, pakował sobie do ust kawałki jajka, tak sprawnie, że nie starczało dania dla taty! 


Podczas swojej pracy, najczęściej otrzymywałam wytyczne od mam co do metod karmienia pociech. Królowały papki ze słoiczków, dzisiaj mogę się przyznać - żadnej z nich nie spróbowałam. Brr... 

Mogłam także gotować potrawy, najczęściej takie jakie jadano w konkretnej rodzinie. 

Dzieci, którymi się opiekowałam od niemowlęcia miały możliwość poznawania różnorodnych smaków i to bardzo samodzielnie. Starałam się negocjować z rodzicami "swoje" metody karmienia, pomagała mi wiedza zdobyta w przedszkolu. Tak, tak, było w Poznaniu przedszkole / lata siedemdziesiąte /, gdzie dzieci mogły jadać palcami, gdzie nie wmuszano jedzenia a dzieci zajadały się surówkami i piły wodę zamiast "kompocików" z ogromną ilością cukru.


I oto dowiaduje się, że przywędrowała do nas metoda Baby Led Weaning, iże to jest genialne, że dziecko może wybierać i, że... aż można się zachłysnąć tymi odkryciami.


Cieszę się, że jest zainteresowanie tą zdrową i racjonalną metodą. Dla osób zajmujących się opieką nad dziećmi jest to wsparcie w ich pracy. Można odrzucić reżim "słoiczków". Można zrezygnować ze słodzonych napoi. I co ważne dla obu stron - jedzenie staje się prawdziwą przyjemnością. Gdyby jeszcze można zmienić zwyczaje jedzeniowe w rodzinie, aby posiłki były spożywane wspólnie. Całą rodziną.


Drogie koleżanki, miłe nianie - wybierajcie z metody BLW to co jest dobre:

1. Szanujemy wybory dziecka - przecież to jest szacunek dla drugiego człowieka.
2. Nie ganimy i nie chwalimy - jedzenie nie jest najważniejszą czynnością małego człowieka. Je dla siebie a nie dla rodziców...
3. Dziecko samo wkłada sobie pokarm do ust, nie wypychamy łyżeczki jak narzędzia tortur. Ale! jedzenie odbywa się w sposób bezpieczny - dziecko siedzi, nie biega z jedzeniem w ręku - wtedy może dojść do sytuacji niebezpiecznej.
4. Bawimy się - goniąc paluszkami groszek, zgniatając paski marchewki, itp... same spróbujcie tak jeść z dzieckiem. Zobaczycie jaka to frajda.

Zapraszam na polską stronę o metodzie BLW  a w szczególności do obejrzenia filmu o Cyprianie.


I proszę, czytajcie, czytajcie...

Pozdrawiam


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz