wtorek, 7 maja 2013

Dawno, dawno temu...

O roli bajek i to tych opowiadanych osobiście dziecku w literaturze fachowej jest bardzo dużo i bardzo mądrze.

Znałam kiedyś chłopca, który nie chciał słuchać bajek. Okazało się, że jego mama też w dzieciństwie nie miała szansy na bajki /?/. Gdy spotkaliśmy się z moim podopiecznym w wieku ośmiu lat, miał on bardzo duże problemy z przeczytaniem każdej lektury. Nie rozumiał świata bajek! To smutne.

Nie chcecie bajki? Oto bajka:


   Babtajl szedł już dosyć długo. Szedł podskakując. Nie wiedział dlaczego, ale zawsze podskakiwał. Czasem to przeszkadzało, na przykład, gdy jadł herbatniki albo chciał się napić kakao. Wtedy przerywał swoje wędrowanie i siadał.

A teraz też miał ochotę na kakao.

Usiadł na szczycie góry i wyciągnął z kieszeni kamizelki kubek gorącego kakao. Mniam! Pycha!

Znowu zastanowił się skąd w kieszeni znajduje się to, czego potrzebuje i znowu nie znalazł odpowiedzi. Ciekawe!?

Rozejrzał się po okolicy, którą wędrował. Było pusto i szaro. I dziwnie cicho. Nie szumiały drzewa, nie śpiewały ptaki. Chyba tutaj nic się nie dzieje. Nudno.

Babtajl pamiętał, że miejsce, którego szuka jest wesołe, kolorowe i dużo tam się dzieje. Opowiadał o tej krainie Dziadek. SanHana zamieszkiwały radosne i przyjazne zwierzęta. W SanHana można znaleźć rodzinę. Babtajl szukał rodziny dla siebie. Dlatego tak długo szedł i szedł.

To miejsce, gdzie popijał swoje kakao nie było krainą SanHana. Trudno. Schował kubek i już miał zamiar ruszyć dalej, gdy spostrzegł, że nie ma prawego buta. Ojej! Babtajl roześmiał się, bo wyglądało to śmiesznie. Jego śmiech odbił się echem od szarego lasu i wrócił na szczyt góry. Nagle Babtajlowi wydało się, że słyszy inny śmiech. Te dźwięki dochodziły z góry. Spojrzał i zobaczył szarego ptaszka.
-, Dlaczego się śmiejesz?
-, Bo ty się śmiejesz! Dzień dobry!
- Dzień dobry! Co tutaj robisz?
- Mieszkam tutaj, w lesie!
- Sam?
- Nie, jest nas dużo.
-, Ale ja nikogo nie widzę!
- W naszej krainie wszyscy są koloru szarego, drzewa są szare i domy. Dlatego trudno nas zauważyć. Ty jesteś kolorowy, od razu cię zobaczyłem. Dawno nie słyszałem jak ktoś się śmieje. Teraz mi też chce się śmiać.-

Gdy ptaszek śmiał się i tak miło z nim rozmawiał to jego pióra stawały się coraz bardziej widoczne, stawały się kolorowe! Babtajl nie wiedział czy o tym powiedzieć!? Wydało mu się to bardzo śmieszne, więc roześmiał się głośniej. Jego śmiech poleciał jeszcze dalej i obydwaj zobaczyli inne zwierzęta, które śmiały się razem z nimi i… stawały się kolorowe. To było zdumiewające. Im bardziej się śmiali tym bardziej widoczni byli mieszkańcy tej krainy.

Była tam żaba, lis, szczurek, dużo biedronek i motyli. Z lasu wychodziły jeszcze następne zwierzęta. Wszyscy śmiali się, podziwiali swój wygląd i podchodzili do Babtajla, kłaniając się mu i dziękując.
-, Za co oni mi dziękują? Zapytał ptaszka, który był teraz najpiękniejszym ptakiem, jakiego widział w życiu.
- Ty chyba nas odczarowałeś!  Bardzo dawno temu przelatywał nad naszą krainą czarodziej. Nie podobało mu się, że jesteśmy szczęśliwi. Rzucił na nas czar i staliśmy się szarzy i smutni… Czarodziej odleciał i nikt nie wiedział jak go odszukać. Nie wiedzieliśmy jak zmienić czary. Nasza kraina bardzo się zmieniła a najgorsze było to, że zniknęły Trzy Kwiaty
-, Co to za kwiaty?
- Nasza kraina nazywa się SanHana, co znaczy Trzy Kwiaty. Rosły one zawsze i były dla nas bardzo ważne. Przy pierwszym każdy z mieszkańców ufał wszystkim, przy drugim każdy kto miał kłopoty odzyskiwał wiarę w siebie a trzeci kwiat sprawiał, że zwierzęta zakochiwały się!
- To jest kraina SanHana?! Nareszcie!
- Tak. Dlaczego się pytasz?

Tutaj Babtajl opowiedział swoja historię, że szuka tego miejsca. Opowiedział mu o krainie SanHana dziadek, który bardzo dawno mieszkał tutaj i wspominał spędzone chwile jako najpiękniejsze. Mieszkańcy byli zawsze uśmiechnięci i bardzo mili dla siebie. Gdy zdarzyło się coś trudnego lub nieprzyjemnego to pomagali sobie nawzajem. I teraz Babtajl znalazł swoja wymarzona krainę…zastanowił się nad jednym – gdyby nie zgubiony but nie roześmiał by się i nie odczarował mieszkańców i całej krainy. Jak to dobrze się śmiać.

Wokół panował miły rozgardiasz – wszystkie zwierzęta witały się miedzy sobą – widziały się nawzajem i były bardzo rozradowane. Starsze kłaniały się sobie, podawały łapki, całowały w pyszczki. Maluch podskakiwały z uciechy – wreszcie będą miały z kim się bawić – zebrała się ich duża gromada…


Jak widać, moja bajka jest niedokończona – tyle wytrzymał „chłopiec, który nie chciał słuchać bajek”. Ponieważ wymyśliłam ją dla niego, zostawiłam niedokończoną.

Bohater to japoński kot. Bajka jak bajka! Każda niania wymyśla swoje bajki. Lub korzysta z gotowych wzorów. Bez bajek nie ma dzieciństwa. Wierzcie mi!







2 komentarze:

  1. oj tak, bez bajek nie ma dzieciństwa!!!
    Nie bójmy się wymyślać samemu opowiadań, nie wykręcajmy się że nie mamy umiejętności. Każdy z nas potrafi!

    OdpowiedzUsuń
  2. Pozdrawiam Cię! Cieszę się, że jesteś takiego samego zdania.

    OdpowiedzUsuń