niedziela, 5 maja 2013

Ni z gruszki, ni z pietruszki?

Może to się wydać dziwne ale chcę napisać kilka słów o osobach, które najprawdopodobniej nigdy nie skorzystają z opcji "zatrudnię nianię". Powód, który mnie skłonił do zrecenzowania tego blogu jest bardzo prozaiczny. Czytam blog macierzyństwo bez lukru i nie potrafię lub nie chcę wyłączyć myślenia... o byciu rodzicem.

Nie, nie sądzę, że to będzie recenzja. To raczej błysk lampy aparatu fotograficznego. Oświetli to co ja widzę!
Wy moi drodzy czytelnicy, zobaczcie sami, zapraszam...

Blog powstał w 11 stycznia 2011 roku, najprawdopodobniej jako odpowiedź na apel rodziców małego Mikołaja. Jego autorkami są blogerki piszące już w sieci lecz śmiem przypuszczać, że inicjatorką jest Chuda. Blog jest współtworzony przez blogujące matki / dlaczego nie ma ojców?! /. To projekt akcji charytatywnej z ogromnym potencjałem społecznym i edukacyjnym. Zbiór tekstów, które zostały nieodpłatnie udostępnione przez blogerki, ma wersję drukowaną i formę e-booka. I działa! Widać to na przykład w raporcie finansowym.

Cytuję za blogiem

czwartek, 9 lutego 2012

Macierzyństwo bez lukru

„Macierzyństwo bez lukru” to akcja charytatywna matek-blogerek, która zaistniała w styczniu 2011. Najpierw wydałyśmy e-book, zbiór tekstów o macierzyństwie, który jest dostępny w formacie pdf, mobi i epub. E-booki można kupić w Oficynie Wydawniczej RW2010. W grudniu 2011 antologia ukazała się drukiem jako dodatek specjalny do pisma „Czas Kultury”, do numeru poświęconego [Anty]macierzyństwu. W październiku 2012 ukazał się e-book "Macierzyństwo bez lukru 2", dostępny w RW2010 i Legimi orazpakiet, część 1 i 2 razem.

Głównym celem powstania antologii jest pomoc dla urodzonego w 2010 r. Mikołajka, chorującego na rdzeniowy zanik mięśni (SMA I). Cały dochód ze sprzedaży e-booków i część dochodu ze sprzedaży drukowanej wersji trafia na konto chłopczyka w Fundacji Dzieciom „Zdążyć z pomocą”.

Przy okazji niesienia pomocy Mikołajkowi nasz zbiór stał się ważnym głosem w dyskusji o współczesnym macierzyństwie, o jego ciemniejszych stronach, które nie nadają się na okładki czasopism, nie są popularne i nie przystają do obrazu czułej, dobrej, nieskończenie cierpliwej archetypicznej Matki. Nijak też się mają do pięknych zdjęć zadbanych, promieniejących celebrytek, które są fotografowane w kolorowych pismach ze ślicznymi, uśmiechniętymi dziećmi, a przeciętna Kowalska patrzy na to wzrokiem półprzytomnym i z kołtunem na głowie, bo dziecię nie spało pół nocy i teraz nie może dojść do siebie i próbuje umyć zęby kremem do stóp.

Kobiety, które mają dzieci w Polsce w XXI wieku nie chcą być ani Matkami Polkami, ani Superwomen, nie chcą stać na pomniku (bo co to za przyjemność być zanieczyszczaną przez ptactwo), chcą... No właśnie, czego chcą matki? Jaka jest ich codzienność, dylematy, udręki? Nasze mamy prały w płatkach mydlanych i prasowały dziesiątki pieluch dziennie. Wiek XXI dał nam pampersy, ale odebrał rodziny wielopokoleniowe. Jak to jest być matką dziś, w drugiej dekadzie XXI wieku? Czy możemy liczyć na wsparcie, czy jesteśmy pozostawione same sobie?
..."
To jest LEKTURA!, także dla niań.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz