wtorek, 21 maja 2013

Oby słoń na ucho nie nadepnął!

Miłe nianie!
                                                                                      śpiewając
Nie chcę Was przerażać ale konieczny jest egzamin. Tak, tak. Egzamin ze śpiewu, z emisji głosu i z dykcji.

Mam też dobrą wiadomość - egzaminator i abiturient to ta sama osoba! Musicie po prostu zdać egzamin ze śpiewu przed sobą! Potem będzie już tylko...trudniej.

Zacznijmy od dykcji. Mówi się o poprawnej dykcji / masło maślane - dykcja to poprawne wymawianie słów /, mówi się, że ktoś ma soczystą dykcję - gdy pluje na swego rozmówcę / zgroza!/ albo w ogóle się  nie mówi.

Uwaga! To jest sygnał dla naukowców, pediatrów, nauczycieli a w szczególności logopedów. Młodzi ludzie teraz mówią szybko, niewyraźnie, sądząc chyba, że zatuszują w ten sposób swoje błędy językowe. Zaginął gdzieś w pogoni za nie wiadomo czym - AKCENT - najszybciej można powiedzieć, że przypada na przedostatnią sylabę słowa / ale istnieją wyjątki /, to co słychać wokół nas, nie ma nic wspólnego z normą. To jest zresztą olbrzymi, osobny temat. Spróbujcie porozmawiać przez telefon - nie usłyszysz, nie zrozumiesz!
Nie wspomnę o słowach bardzo potocznych, jak "spoko" / do tego słowa najbardziej przywykło moje ucho!/ i tym podobnych: nara, c'nie? lub zapytanie: "kaczysz?" co według słownika slangu miejskiego oznacza to samo co: "fikasz?" To jest dygresja, na którą sobie pozwalam ale już, cicho, sza serce...

Ależ oczywiście! My, nie! Nie mówimy tak, jesteśmy nianiami przygotowanymi do pracy, profesjonalistki / całą gębą/! Mówimy poprawną polszczyzną, z dykcją i w ogóle och i ach, ale..., błagam,  nie zdrabniajmy wszystkiego. Hurtem jak leci, NIE! Same tego nie wytrzymacie:"... a dzidziuś zrobił taką śliczną kupeńkę... i teraz zmienimy pieluszeczkę, i pupeńka będzie śliczniuteńka, cacy, cacy pupka..." - nikt tego nie zdzierży! Przepraszam to też dygresja. I taka trochę do śmiechu! Wężykiem, wężykiem!

Emisja głosu - prawidłowa daje nam szansę być wysłuchanym, zrozumianym i zauważonym! Zachęcam Was do odwiedzenia najsensowniejszego blogu o emisji głosu, jaki znam. Od kilku lat przyglądam się i czytam a co ważne także korzystam z porad i ćwiczeń.

Na koniec słów kilka o śpiewie. Nie wierzcie nikomu, że nie umiecie śpiewać. Mruczenie, nucenie, gwizdanie, podśpiewywanie aż w końcu śpiew całą gębą to jest nasza naturalna umiejętność. Niezbędna do: wyrażenia emocji, zrytmizowania wykonywanej czynności, itd. Jest także niezłą mnemotechniką. I wspaniałym ćwiczeniem MOWY. Zacytuję za Wikipedią pewien wierszyk:
  "Kto chce śpiewać prawidłowo, niech wymawia każde słowo, między językiem a zębami, wyraźnymi sylabami. Niechaj gardła nie forsuje, a głos w ustach konserwuje. Niech udaje, że wciąż ziewa, a ustami mówi...śpiewa!"

No i co z tym egzaminem? Jest niezbędny? Jak chcecie śpiewać przed najwspanialszą publicznością świata? przed dziećmi?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz