sobota, 5 października 2013

Przerwa na życie

Tak, tak! Nianie też mają prywatne życie i dużo spraw na głowie.

Ale spoko! Już jestem na miejscu!

Temat sam się nasuwa - czy niania może mieć swoje problemy i uzyskać od pracodawców czas wolny na ich załatwienie?
Najczęściej są to kwestie nie określone podczas wstępnych rozmów. Wtedy obowiązuje zasada - miło i stanowczo niani deklaruje się, że jest dyspozycyjna. Określony czas pracy pokrywa się z godzinami pracy urzędów, wyznaczonymi terminami wizyt u lekarza. Niania - mama dziecka w wieku szkolnym może mieć potrzebę wizyty w szkole. No i choroba - podobno za chorobę nikt nie może!?
Co robić?
Nasze sprawy nie są problemami rodziców naszego podopiecznego. Zresztą mają prawo oczekiwać, że ich pociecha jest najważniejsza. Także dla nas. Nie dziwcie się ich zdziwieniu!!!! Jak to do lekarza? O której? Przecież mama i tata są niezbędni w swojej pracy! Ich pracodawcy też nie przepadają za nieobecnymi!
Zresztą choroba to jest temat "łatwy i przyjemny" - zadbał o to Narodowy Fundusz Zdrowia. Limity przyjęć pacjentów wymuszają na poradniach wyznaczanie terminów wizyt u specjalisty - bardzo odległe ale... znane nianiom wcześniej - można więc przygotować sobie grunt na taką nieobecność. Sama pamiętam wizyty, których terminy podawałam z co najmniej dwumiesięcznym wyprzedzeniem i otrzymywałam wolne, za które oczywiście nie otrzymywałam zapłaty.
A co, gdy choroba jest nagła? Grypa, tzw. "jelitówka"? Wtedy telefon do mamy, która sama postanowi aby niania została w domu! Dziecko powinno być bezpieczne. Sama pamiętam spotkanie z rota wirusem / dziecko było chore już od tygodnia / - otrzymałam wolne, za które oczywiście nie otrzymałam zapłaty.
Pamiętam też wypadek mojej mamy - upadek i złamanie obojczyka. Wizyta na pogotowiu to kilka godzin oczekiwania - otrzymałam więc wolne, za które oczywiście nie otrzymałam zapłaty.

Nie przypadkowo piszę słowa: otrzymałam wolne, za które oczywiście nie otrzymałam zapłaty - jak mantrę, gdyż jest to najczęściej spotykana reakcja naszych pracodawców. Mantra rodziców brzmi: nie pracujesz, nie zarabiasz!

A sprawy urzędowe? Na przykład Urząd Skarbowy! Tego spotkania wszyscy unikają ale też rozumieją powagę sytuacji. To jeszcze przejdzie, ale inne powody nieobecności są nie tylko niemile widziane, ale nawet odbierane jako afront ze strony niani. N'est pas?

Czy mam na to jakieś rozwiązanie? Tak i jest ono bardzo proste. Wystarczy odrobina dobrej woli i to koniecznie z obydwu stron. Nie może też zabraknąć szczerości w rozmowach - także z obydwu stron. Kwestie finansowe trzeba dogadywać za każdym razem osobno.

Tak, tak. Niania też ma swoje prywatne życie. I sprawy na głowie. Oj, mają!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz