sobota, 29 sierpnia 2015

Kolejny sezon na nianie

Codziennie rano wsiadam do tego samego tramwaju. Razem ze mną wsiada niewiasta wiekowo bardzo mi bliska aczkolwiek bardzo daleka mentalnie.

Ponieważ jest teraz ogólnie przyjęte, że stajesz się mimowolnym świadkiem rozmów / telefonicznych szczególnie /, ja także wbrew swojej woli podsłuchuję. Gdziekolwiek bym nie usiadła, donośny głos mojej współpasażerki dociera do mnie. Hm...

Stąd wiem, to niania. Mogłabym przytoczyć dane sensytywne całej rodziny, u której pani owa pracuje ale je przemilczę. Żaden szczegół nie jest oszczędzony pasażerom tramwaju nr jeden. Wiemy ile razy niania musiała sprzątać kupkę podopiecznego bo mama zapomniała wyrzucić pieluchy a także wiemy, że te stringi to są schowane w drugiej szufladzie.

W miniony piątek zaniepokoiłam się - niania usiadła zaraz za mną i natychmiast skorzystała / tak jakby z toalety / z telefonu. I rzeczywiście było hardkorowo:

Pani..., pani wie, że nie przyjadę! Ale zapomniałam wziąć kapcie!
.....
No jak?, mówiłam, że już kończę u was!
....
No i co z tego, że pani do pracy - trzeba było mnie słuchać. Ja nie jestem od ćwiczeń logo, jakimś tam. Zresztą mam już inne miejsce. 
...
Nie, nie nie mam zamiaru się tłumaczyć! Kobieto - trzy miesiące u was mi wystarczyły!
....
 To ja żegnam!

To był koniec rozmowy. Tak, tak - sezon na nianie się rozpoczął.